Kocie Ścieżki

Niedzielna turystyka po dolnośląskich górach i nie tylko...

Mrozów / Wojnowice - 28.02.2010

Kot — Tuesday 9th March 2010 10:24:01 AM

Nadal zimno, chodzić po okolicy się nie chce. I prawie bym przegapił, że blogasek ma już prawie rok. Tak więc - żeby coś się działo - trzy fotki z przedostatniego weekendu. O trasie już pisałem - wszak taka dość stała niedzielna. Wiosna jakoś nie chce przyjść niestety, to i mnie lenistwo trzyma. W ostatnią niedzielę zrobiłem trasę Cieszyce - Wierzbice - Królikowice - Kobierzyce, ale nawet aparatu nie chciało mi się wyciągać z kieszeni. Może najbliższy weekend będzie fajniejszy ( pod pewnymi względami na pewno - w sobotę koncert Eläkeläiset ) ...

 

Skomentuj (4)

Owiesno - Kluczowska Góra - 21.02.2010

Kot — Sunday 21st February 2010 04:40:54 PM

Od kilku dni siedzę sobie u rodziców. Dzisiaj słońce i w miarę ciepło, więc padł plan, by ruszyć gdzieś i trochę pochodzić. Moja rodzina zgodnie - w Góry Sowie, z Leśnego Dworka na Trzy Buki, dalej się zobaczy. Któryś raz z rzędu to samo - więc musiałem wymyślić coś innego i udało się. Z okolic ruin zamku w Owieśnie prowadzi do Kamieńca Ząbkowickiego czarny szlak, my zaliczyliśmy jego fragment. Start właśnie w Owieśnie, koło obecnie osuszonego stawu ( podobno pobliska droga zaczęła się rozpadać z powodu jego bliskości, jakieś roboty tam prowadzą, więc może wkrótce staw znowu będzie cieszył okolicznych wędkarzy i nie tylko ) i stamtąd rzeczonym szlakiem w kierunku Kluczowej - trochę lasem, a trochę polami. Niestety ze względu na sporą ilość śniegu czasami gubiliśmy szlak ( prawdopodobnie na polach znaki były na kamieniach przysypanych śniegiem ). W Kluczowej planowałem dojść do pałacu ( a raczej jego ruin ), jednak straciliśmy sporo czasu na pokonanie dotychczasowej drogi - nikt przed nami nie szedł, a śniegu sporo ( w domu mieliśmy buty doszczętnie przemoczone ), więc skręciliśmy na Kluczowską Górę, stamtąd na przełaj z powrotem do szlaku. W okolicach Przedborowej odbiliśmy w kierunku tejże miejscowości, a dalej już ulicą do samochodu. Ogółem bardzo fajna spacerowa trasa, aczkolwiek polecam dotrzeć jeszcze do pałacu, bo to naprawdę malownicze ruinki - na wiosnę będzie tam przyjemnie pospacerować, tylko koniecznie po paru słonecznych dniach, bo można trafić w tamtej okolicy na straszliwe błocko.

Na wprost parę czarnych punktów - sarny, których w tej okolicy od groma; zarośla po prawej to okolice szczytu wzniesienia o nazwie Płasza ( tako rzecze mapa mego ojca ).

Znowu sarny pod lasem, a w oddali widoczne Góry Bardzkie.

Widok z Płaszy w kierunku Ślęży.

Na pierwszym planie drzewo, a dalej Góry Sowie.

A tu ścieżka na szczyt Kluczowskiej Góry ( bardziej to pagórek, niż góra ).

PS. Może ma ktoś fajny pomysł na wyjazd dwudniowy w środku tygodnia? Trasa Wrocław - jakaś fajna góra, najlepiej z noclegiem w okolicy szczytu, a następnego dnia powrót do Wrocka. Transport by PKP, lub PKS. Do głowy przychodzi mi jedynie Śnieżnik - do Międzygórza z Wrocka jakieś trzy godziny, nocleg w schronisku Po Śnieżnikiem. Może ktoś zna jakieś alternatywne miejsce i podzieli się tą informacją ze mną? :-]

Skomentuj (0)

Oleśnica - 14.02.2010

Kot — Tuesday 16th February 2010 09:07:06 PM

W ostatnią niedzielę niespodziewanie sam dla siebie obudziłem się o 7:30 rano ( co dziwne, bo pracowałem w sobotę do 22giej, a potem jeszcze sporo przy kompie siedziałem ) z wielkimi chęciami na jakiś wypad. Tym to dziwniejsze, że za oknem padał śnieg i to taki zacinający prosto w oczy, czego nie cierpię, ale tym razem byłem twardy. ;-) Śniadanie na szybko, sprawdzenie rozkładu jazdy pociągów i kierunek Oleśnica ( heh - najbliższy pociąg, chociaż mogłem się też pokusić o wypad do jakiejś miejscowości na trasie do Ostrowa Wielkopolskiego - pociąg parę minut wcześniej ). Jak ktoś nie był to polecam, bo miejscowość ładna, dużo pięknych zabytkowych budowli i to dość blisko siebie, więc można sporo ciekawych rzeczy obejrzeć w dość krótkim czasie. Niestety jest i minus, bo większość tychże budowli moim zdaniem potrzebuje remontu - koronny przykład to pałac niedaleko Rynku - z daleka prezentuje się naprawdę malowniczo, a im bliżej, tym gorzej niestety ... Pewnie na wiosnę wyprawę powtórzę, bo to fajna alternatywa dla dość stałych wyjazdów niedzielnych - jak nie mam pomysłu to zawsze były dwie opcje: albo Brzezinka Średzka, albo Mrozów. Aczkolwiek staram się to zmienić. :-)

PS. Przy okazji zrobiłem swego rodzaju rekord - podróż w jedną stronę tramawaj, a potem pociąg, z powrotem autobus i dwa tramwaje, a byłem w domu sporo przed 13tą. :-) Dzień się na dobre nie zaczął, a ja już z powrotem ...

Skomentuj (0)