Międzyzdroje - 23.09.2011
Kot — Sunday 23rd October 2011 09:34:02 AM
Tym razem Międzyzdroje, zwane też letnią stolicą gwiazd. Tu będzie krótko, bo zachwytów z mej strony raczej nie było. Miejscowość niestety w większości bardzo zwyczajna, wręcz nijaka. Dopiero im bliżej molo, tym bardziej widoczny jest wypoczynkowy charakter miejscowości. Niewiele rzeczy mi się naprawdę podobało - w zasadzie Park Zdrojowy im. Fryderyka Chopina, oraz molo i widok z niego na pobliskie klify. No może jeszcze zaskakująco umiarkowane ceny ( ze względu na wspomniane na wstępie "gwiazdy" spodziewałem się najgorszego, a tymczasem jest chyba taniej, niż w Świnoujściu ). Tak więc z jednej storny zachwytów nie ma, z drugiej to dość dobre miejsce wypadowe dla "niedzielnych" wycieczkowiczów - na wschód najwyższy klif w Polsce, czyli góra Gosań ( tym razem nie byłem, ale widok stamtąd piękny, niestety żadne zdjęcia tego nie oddają ), na południe okolice Wapnicy ( tu trochę atrakcji jest, ale o tym następna notka ), no i oczywiście na zachód Świnoujście. Podsumowując: szału nie ma, ale jak się chce, to czas na pewno da się tam spędzić bardzo przyjemnie. :-)

Park Zdrojowy.

Wejście na molo.

Okolice molo.

Chyba wiadomo. ;-)

Widok na pobliskie klify.

Nowa świecka tradycja. Tak się składa, że w moim domowym Wrocławiu też znajduje się most zakochanych. :-)

Molo. :-)

To co mi się najmniej podobało - promenda gwiazd. Aż się chce powiedzieć: jakie gwiazdy, taka ich promenada, ale fajnie było mimo wszystko zrobić sobie potem fotkę przy figurze Jana Machulskiego ( bo Vabank uwielbiam ).
Ahlbeck / Herringsdorf / Bansin - 20-24.09.2011
Kot — Saturday 22nd October 2011 11:04:06 AM
Jeśli człowiek jest przez kilka dni w Świnoujściu, to z dużym prawdopodobieństwem zajrzy do zachodnich sąsiadów. Można na piechotę, lub rowerkiem - deptak, czy tam promenada ( jak zwał, tak zwał ), którego początkiem jest ulica Uzdrowiskowa ciągnie się od Świnoujścia, przez las w okolicach granicy, Ahlbeck, Herringsdorf, aż po Bansin. Często oddzielnie idzie chodnik, oddzielnie droga dla rowerów, sporo ławeczek - fajne miejsce na spacer, aczkolwiek w jedną stronę to będzie około 12 kilometrów, czyli spacer konkretny. Jeśli ktoś jest bardziej leniwy - może wybrać się do Niemiec pociągiem ze stacji Świnoujście Centrum ( nie testowaliśmy ), lub autobusem linii 290, który kursuje co pół godziny. Pod tym linkiem cennik, rozkład jazdy i parę innych przydatnych informacji. Z autobusu korzystaliśmy parę razy i zauważyliśmy jedną ciekawą rzecz - czasami autobus na trasie zwalniał, lub stał dłużej na przystanku, żeby na kolejny nie dojechać za wcześnie! Ciekawe, prawda? Ale to dobra rzecz, można przychodzić bez obaw na przystanek co do minuty ( przetestowane i to nie raz, aczkolwiek może po prostu mieliśmy takiego farta ). Parę rzeczy u zachodnich sąsiadów można nabyć taniej, także dobrze wiedzieć, gdzie są jakieś większe markety - my natrafiliśmy na dwa sieci Sky: w Ahlbeck ( przystanek An der Feuerwehr ) i Bansin ( przystanek Seepark ). Pamiętam, że parę lat temu robiłem też zakupy w Lidlu w Bansin, ale teraz nie bardzo chciało nam się szukać. Do przygranicznych miejscowości można też się dostać statkiem, ale bilety są teraz droższe niż parę lat temu ( klik ), więc też nie testowaliśmy.
Z paru krótkich wypraw mam kilka spostrzeżeń, którymi chciałbym się jeszcze podzielić. Przede wszystkim zwraca uwagę wygląd miasteczek, który jest taki dość jednolity. U nas w kraju to się coraz częściej widzi, ale często da się spotkać budynki w miarę jednolitym stylu, a pomiędzy nimi jeden, który wygląda jak z innej planety ( chyba wiadomo o co mi chodzi ). Tam byłoby to chyba nie do pomyślenia, nic takiego nie zauważyłem. Kolejna rzecz to molo w każdej z przygranicznych miejscowości ( u nas niezbyt częste ), najfajniejsze w Herringsdorf - zadaszone, przedzielone "na pół" szybą ( jak zacina deszcz, to bez obaw można po jednej ze stron szyby przeczekać ), w jakimś takim "hawajskim" klimacie. Tak na marginesie: podobno to najdłuższe molo we wschodnich Niemczech, tak słyszałem, nie wiem jak jest w rzeczywistości. Zwracają też uwagę wszechobecne kosze plażowe, chyba co drugi Niemiec wypoczywa nad morzem w czymś takim, patrząc na średnią wieku na ichniej plaży - nie dziwię się ( btw. w Świnujściu średnia wieku podobna ). ;-) No i jeszcze jedna rzecz - pełno punktów z takim niemieckim hot dogiem, jest to jakaś taka dziwna ( moim zdaniem ) w smaku kiełbasa w bułce. Niby hot dog jak u nas, ale inny. W ogóle sporo rzeczy sprawia wrażenie takich trochę innych, także na pewno warto się wybrać i pozwiedzać, bo tam jakby tak spokojniej, nawet w porównaniu ze Świnoujściem. :-) Także - serdecznie polecam.

Bansin, jedna z wielu podobnych uliczek.

Ta sama miejscowość widziana z plaży.

W oddali molo w Bansin, do którego przybija statek ze Świnoujścia. Żonka zaś zbiera muszelki ... :-)

Molo w Herringsdorf.

Knajpka na molo.

Herringsdorf - jeden z ośrodków obok przystanku autobusowego "Forum Usedom".

Wejście na molo w Ahlbeck.

Ciekawa reklama na plaży jakiegoś festiwalu muzycznego na wyspie Uznam. W tle wspomniane kosze plażowe.

Zegar na promenadzie w Ahlbeck. Spodobał mi się, to jest i fotka. ;-)

I z powrotem w Polsce, tuż za samą granicą ... :-)
Świnoujście - 19-24.09.2011
Kot — Friday 21st October 2011 10:17:04 AM
Kolejna przerwa w blogowaniu, ale wróciłem i biorę się za zaległości. W sumie dużo tego nie ma, bo w zasadzie ostatnie półtora miesiąca prawie bezwycieczkowe. Prawie - wyprawa jedna, a konkretna, czyli podróż POŚLUBNA. :-) Pojechaliśmy sobie do Świnoujścia i muszę przyznać, że sporo się zmieniło od ostatniego pobytu. I pierwszy raz miałem okazję tak dłużej pobyć w samym mieście, bo ostatni raz to głównie wycieczki po okolicy, a wcześniejsze to stricte imprezowe. ;-) Przede wszystkim miasto teraz jest idealnym miejscem wypoczynkowym dla ludzi starszych ( których było tam od groma ) i dla rodziców z małymi dziećmi. Dlaczego? Ano nie ma tego co w Łebie, że wychodzę z noclegowni w Nowęcinie o czwartej rano i doskonale słyszę muzykę z dyskoteki w Łebie. Tutaj owszem są knajpy z muzyką i to głośną, ale punkt godzina 22ga i koniec hałasu. Poza tym mamy sporo fajnych miejsc stricte spacerowych - szczególnie Park Zdrojowy i promenada, która się ciągnie dalej do Niemiec ( o tym zresztą będzie oddzielna notka ). Plaża - jak na polskie warunki - jest bardzo szeroka, także nie powinno być nawet w sezonie przesadnego ścisku. W sumie - fajne miejsce, jeśli ktoś chce wypoczynku w dość dużym, ale jednak cichym i spokojnym mieście. Jest trochę atrakcji do zwiedzania, głównie forty - Zachodni, Anioła i Gerharda, ale jest też latarnia morska, wspomniany Park, Muzeum Rybołówstwa i przede wszystkim znak rozpoznawczy Świnoujścia - falochrony ze znakim nawigacyjnym "Stawa Młyny" w kształcie wiatraka. Poza tym można sobie darmowo popływać promem ( jakby ktoś był pierwszy raz, to wysiadamy na dworcu PKP, idziemy na prom, przepływamy przez Świnę, a dopiero potem, na drugim brzegu, bierzemy taksówkę ). Główną wadą Świnoujścia są ceny - taka Łeba wypada bardzo tanio. Nawet pobliskie Międzyzdroje są tańsze. Aczkolwiek nie tyczy się to cen noclegów, które można znaleźć za naprawdę śmieszne pieniądze ( coż - na jednym się zaoszczędzi, na czym innym się straci i wychodzi na jedno ). Podsumowując ten niedługi wpis ( aczkolwiek jak na mnie, to bardzo długi ) - fajne miejsce, warto się wybrać, ale jeśli ktoś nastawia się na wyjazd mocno imprezowy, to może jednak nie tam ...
.jpg)
Stawa Młyny wieczorem.
.jpg)
Fragment promenady dostosowany dla niepełnosprawnych i przebiegający naprawdę blisko morza.
.jpg)
Fontanna na ulicy Uzdrowiskowej. Tego typu atrakcji jest w Świnoujściu sporo.
.jpg)
Można znaleźć i takie leśne mokradła - w pobliżu ulicy Bałtyckiej, fotka robiona w zasadzie z chodnika. :-)
.jpg)
Główny deptak przed wschodem słońca.
.jpg)
To jakaś wieżyczka w pobliżu Fortu Zachodniego. Nie wiem co to, ale spodobało się ... ;-)
.jpg)
Fort Zachodni widziany zza bramy ( koło godziny 7mej, więc wiadomo - było zamknięte ).
.jpg)
Jakiś bunkier między fortami - Anioła i Zachodnim.
.jpg)
Kolejna atrakcja Świnoujścia to promy, które są czasem naprawdę potężne ...
.jpg)
Stawa Młyny ostatniego dnia pobytu, tuż po wschodzie słońca ...
I jeszcze mały bonusik:
.jpg)
Najlepsze gofry świata! Jeśli się nie mylę to lokal zwie się Gelati La Stella. Jak nie lubię takich rzeczy, to tam gofry były przepyszne. Co ciekawe mało słodkie, za to ... no po prostu wyśmienite. :-)
