Sztolnie Kowary - 1.05.2011 ( dzień drugi )
Kot — Friday 6th May 2011 10:33:43 AM
Tegoroczna majówka była - jeśli chodzi o dobór atrakcji - troszeczkę problemowa, gdyż mieliśmy w składzie dwie panie, które ze względu na swój stan nie powinny pokonywać specjalnie trudnych tras. Tak więc ruszyliśmy na sztolnie - ja tam byłem wiele razy i zawsze mi się podobało. Fakt, że może to efekt pierwszej wizyty - mieliśmy wtedy fajnego przewodnika, który głównie skupiał się na inhalajach radonowych ( fajna rzecz, sprawdzone kilka lat temu osobiście ) i wodzie "potencjałce" ( przed wejściem można się napić pysznej nalewki na tejże wodzie ). Przy kolejnych wycieczkach to już jednym uchem słuchałem, a głównie oglądałem. Teraz to moja przynajmniej piąta wizyta w sztolniach - jak ktoś lubi tego typu rozrywki, to nie powinien być zawiedziony. No chyba, że trafi na niezbyt ciekawego przewonika, a taki chyba nam się trafił w tym roku. W sumie głowy nie dam, bo oczywiście jednym uchem słuchałem, a skupiłem się na próbach zrobienia w tej ciemności jakichś sensownych zdjęć ( tak sobie wyszło ). Z istotnych informacji - wstęp 20 PLN, chyba, że ktoś był w Parku Miniatur Zabytków Dolnego Śląska, to dwa złote taniej. Wyjątek - dzieci do lat 5 - 10 groszy! Parking darmowy, ale sprawdzają przy powrocie, czy ma się bilet z kopalni. O samych sztolniach więcej można poczytać tutaj. To na koniec tradycyjnie parę fotek by Kot. Enjoy! :-)

Kaskady na Jedlicy niedaleko sztolni.




Jaśniejszy fragment to chyba ruda uranu. Ale może się mylę ...


W sztolniach mamy też lokal, a w nim - jak widać - rybki. :-)

Tunel do inhalatorium radonowego.

Laserowe "szoł" w podziemiach. ;-)
Mała Ostra w Rudawach i okolice Kowar - 30.04.2011 ( dzień pierwszy )
Kot — Thursday 5th May 2011 11:01:12 AM
Kolejna majówka za nami, tradycyjnie robiłem ciut większy wypad w Rudawy Janowickie - tym razem nie udało się zakwaterować w stałym miejscu, więc nocowaliśmy w zajeździe Victoria trochę powyżej Kowar. Szału nie ma, aczkolwiek wzięliśmy najtańsze noclegi, więc szału nie oczekiwaliśmy, a w sumie wszystko co potrzebne jest ( chociaż pod prysznicami powinno być lepiej ). Bardzo na plus jajecznica - pycha i na tyle duża, że nie ma opcji, by się nie najeść. W każdym razie - za tą cenę ( 30 PLN za nocleg, normalnie 25 PLN, ale przy okazji majówki drożej ) spokojnie można polecić.
Przejdę do wyprawy - pierwszy dzień taki trochę dziwny i "rozwalony". Najpierw rano zrobiłem sobie samotny rekonesans po okolicy - tj. trochę ulicą, trochę lasem do Kowar. Dotarłem do Pałacu Nowy Dwór - na mapie jako atrakcja turystyczna, w rzeczywistości własność prywatna, którą z pewnej odległości można poobserwować zza bramy. :-/ Część druga większą ekipą - włóczenie się poprzez Uroczysko za Kowarami i bezskuteczne poszukiwanie Wodospadu Piszczaka, potem Kaplica Św. Anny i dalej ja w swoją stronę, reszta w swoją. Część trzecia - Mała Ostra, jeden z najlepszych punktów widokowych w Rudawach - drogę ciężko opisać, bo szedłem bez mapy, na czuja i raczej różnymi dziwnymi ścieżkami, a nie szlakiem. Potem tylko powrót do zajazdu - zółtym szlakiem, potem Starym Traktem Kamiennogórsko-Kowarskim i na koniec szosą w kierunku Przełęczy Kowarskiej. Tutaj złapała mnie taka ulewa, że te parę kilometrów to po prostu koszmar. Inna rzecz - coś nie mogłem się ogarnąć, a raczej za dużo kombinowałem z ustawieniami aparatu i w efekcie - o ile zdjęcia na ekraniku wyglądały przyzwoicie, to na monitorze komputera tragedia. Także fotek tylko kilka i to takich bardzo średnich. W następne dni udało się jednak nadrobić. ;-)

Taki poranny widoczek na bodajże Karkonosze, na pierwszym planie bodajże Wołowa Góra.

Pałac Nowy Dwór.

Widok z okolic Uroczyska na Rudawy Janowickie.

Kaplica Św. Anny.

Widok ze szlaku na Rudawy.

Na Małej Ostrej.

Konie Apokalipsy + cień nieogarniętego fotografa. :-/

Konie Apokalipsy.
Pałac w Kamieńcu Ząbkowickim - 11.04.2011
Kot — Wednesday 13th April 2011 03:24:26 PM
Pałac w Kamieńcu, a właściwie jego okolice zwiedzałem zaledwie raz i to kilka lat temu. Aż dziwne to, bo budowla robi niesamowite wrażenie i cieszę się, iż w końcu pozwiedziałem okolicę dokładniej. Przede wszystkim dla mnie, kompletnego laika, to wszystko bardziej wygląda jak jakieś średniowieczne zamczysko, a tymczasem rezydencja pochodzi z XIX wieku. Okolica przepiękna - pałac wybudowano na niewysokim wzgórzu, na którym mieści się również dawny przypałacowy park - mamy tutaj sporo mocno spacerowych ścieżynek, ruiny mauzoleum przypominającego trochę grecką świątynię ( niestety mocno zniszczone ). Poza tym u podnóża wzniesienia jest staw przy którym znajduje się parę ciekawie wyglądających budynków - przypuszczam, że jest to cegielnia, która pojawiła się przed właściwą budowlą, aby tworzyć tam materiały budowlane na potrzeby przyszłej rezydencji. Dosłownie pięć minut drogi od zamku mamy zespół klasztorny cystersów, który również warto obejrzeć, także trochę zwiedzania jest. Sam pałac niestety najwyraźniej nieszczeje, teren ogrodzony, biegają niezbyt sympatycznie wyglądające psy, więc porobiłem fotki tylko w miejscach łatwo dostępnych dla niedzielnego turysty. Warto się wybrać, bo parkowe ścieżki wyglądają naprawdę malowniczo i są dość łatwe do pokonania nawet dla leniwych piechurów, pałac robi niesamowite wrażenie, także na niedzielny wypad wymarzone miejsce. Polecam. :-)

Mauzoleum w przypałacowym parku.




Zabudowania nad stawem w pobliżu pałacu.





